Event: IV Ogólnopolski Zlot Audi Tech Team - relacja

Tutaj pisałem że wyjeżdżam na kilka dni, oddaje blog w ręce Wojtka (który spisał się bardzo dobrze i Dzięki mu za to!) i wszystko wam opiszę w poniedziałek, no więc zaczynamy.

W dniach 20-22.01.2012r. odbył się IV Ogólnopolski Zlot Audi Tech Team, mimo iż w klubie jestem od początku jego istnienia to jest to pierwszy zlot na którym byłem. Może po części spowodowane jest to tym że dopiero od trzech miesięcy posiadamy Audi, choć na III zlocie pojawił bym się gdyby nie to że w tym samym czasie wyjeżdżałem nad morze. No ale nie o tym miałem pisać... oglądałem zdjęcia i czytałem relacje z poprzednich spotkań więc myślałem że wiem czego się spodziewać... myliłem się, atmosfera jaka panuje na takim zlocie jest niesamowita, jest rodzinnie i śmiesznie, a nawet bardzo śmiesznie, co chwilę słychać było żarty z cyklu "Polak, Niemiec i Rusek...", "Co to jest..." bądź "Jaka jest pierwsza zasada Eskimosa...?" jednak zacznijmy od początku.


Piątek, godzina 6:15, na zewnątrz kilka kresek poniżej zera, w końcu zadzwonił budzik, wyłączam go i na myśl tego co dziś będzie się działo od razu na twarzy pojawia się banan ale pośpię jeszcze chwilkę... Poranna toaleta, ubranie się, śniadanie i robi się 7:45, na porannym przeglądaniu netu mija godzina. Czas się spakować, przy panującym w pokoju burdelu zajęło to całe 45 minut. 9:30, wyjeżdżamy, jednak jeszcze trzeba zajechać do Lidla i zakupić jakiś prowiant i takie tam...

Po 15 minutach w końcu przygotowani na wszystko wyjeżdżamy, jeszcze tylko wizyta na stacji. Pb95 po 5,62zł do czego to doszło, na szczęście w samochodzie założona jest instalacja LPG, dzięki której można jeździć w miarę rozsądnych pieniądzach. Jeszcze szybka kontrola co się dzieje pod maską, coś tam cieknie, no ale dobra wycieramy zaciek i zobaczymy na kolejnym postoju czy znów się pojawi.

Przez Wrocław udało się spokojnie przejechać, w końcu było już po 10:00 czyli prawie nikt nie jechał ani nie wracał z pracy. Przejeżdżając obok salonu Audi jak zawsze nie mogłem oderwać od niego oczu, "obadałem" Q3 i zauważyłem że z salonu zniknęło R8 V10 Spyder, może w końcu ktoś je kupił...

Opuszczając Wrocław niebo było pochmurne, ale nie padało, po przejechaniu kilkunastu kilometrów zaczęło lać, a po kolejnych kilkudziesięciu sypać śniegiem. Czas na przerwę, po godzinie prawie dwu godzinach jazdy i przesłuchaniu składanki Energy 2000 Vol.31 czas rozprostować kości i przy okazji zajrzeć pod maskę w celu skontrolowania wspomnianego wyżej wycieku, o dziwo nie było go.

Ruszamy dalej, do celu zostało kilkadziesiąt kilometrów, śnieg przestał padać, a droga zrobiła się czarna. Po zjechaniu z ósemki kierowaliśmy się na rynek w Radkowie gdzie mieliśmy się spotkać, jednak zadzwonił Goryl (Darek), organizator zlotu i powiedział że zmiana planów i mamy kierować się bezpośrednio na górę do Karłowa gdzie odbył się zlot. Droga nadal była czarna, przejechaliśmy przez Radków i pojawił się drogowskaz na Karłów, po skręceniu w drogę prowadzącą na górę o śnieg byliśmy spokojni, wszystko białe.
Droga pięła się do góry i posiadała kilka fajnych zakrętów 180 stopni.

Gdy dojechaliśmy ukazał nam się ośrodek który na zdjęciach wydawał się być położony na totalnym zadupiu, ale na szczęście znajdował się zaraz obok drogi. Na miejscu były już dwie 80 b4, nasza była trzecia, był też Mercedes Goryla. Czerwoną 80 dojechał Sergio a jasnozieloną Guti, przywitaliśmy się, rozpakowaliśmy i zaczęliśmy oczekiwanie na Ekipę Zgorzelec. Po jakimś czasie Darek poszedł złapać zasięg i zadzwonić gdzie są i ile kilometrów mają do celu, odpowiedź brzmiała mniej więcej tak "Nie wiem kur*a gdzie my jesteśmy...! Jeszcze 50km", za jakiś czas Darek znów zatelefonował i byli już 52km od celu, dziwne co nie.

W końcu po ponad 3 godzinach pojawili się (2x A4 b5, A6 c5, A3 8l i S6 c4), całe to opóźnienie spowodowane było po części z tego że wybrali trasę po zabitych dechami wsiach, i po części awarią alternatora, no ale nie ważne, najważniejsze że są. Zaczęła się impreza, do której trwała? Tego chyba nikt nie pamięta...

Dzień drugi. 8:00 rano pobudka muzyką rozkręconą na full, prędzej czy później wszyscy wstali, śniadania i ogarnięcie się po wczorajszym. Wyjście na papierosa i odśnieżenie aut. Jako pierwsi przetarliśmy AVANTurnikiem drogę dookoła domu, niby ośka, ale jakoś dał radę. W nasze ślady poszedł Guti swoją 80 ale wjechał ze złej strony i zakopał się, Adi swoją S6 szybko przybył mu z pomocą.

Gdy Guti skończył przejazdy, DenniS po małych trudnościach uruchomił swoje A4 quattro i zrobił kilka kółek.
Wybraliśmy się złapać zasięg i zjeść coś ciepłego w restauracji.
Po tym jak wróciliśmy zaczęło się strzelanie z wiatrówki, tarczami były między innymi loga BMW i Mercedesa, najlepszy strzał był jak dobrze pamiętam w 9, lecz nie pamiętam kto ją trafił.
W międzyczasie pojawił się Jimmy swoją A6 c5 i Kuba w V8 d11, jak ona pięknie bulgotała.
Po zakończeniu strzelania, wszyscy ubrali się ciepło, zebrali przed domem i wybraliśmy się na kulig, jednak przed nim Darek przypomniał nam "Jaka jest pierwsza zasada Eskimosa? Nie jedz żółtego śniegu!".
Na kulig musieliśmy poczekać dłuższą chwilę, a gdy już przybył podzieliliśmy się na 2 grupy gdyż wszyscy nie zmieścili by się za jednym zamachem, ja byłem w 2 turze tak zwanej hardcorowej, i było hardcorowo co potwierdzi kilka osób. Gdy wróciliśmy zjedliśmy kiełbaski z ogniska i znów zaczęła się impreza która trwała podobno do 4:00 rano.

W niedzielę wszyscy odsypiali imprezę, koło 12:00 Goryl dostał w końcu swojego Czarnucha i chciał zrealizować to co planował od pierwszego dnia czyli przeorać łąkę, jednak nie przebił się przez zaspę i zawiesił się na śniegu. Pomachał trochę łopatą ale w końcu Jimmy przyszedł mu z pomocą swoją A6.
Darek chciał spróbować jeszcze raz jednak został skutecznie powstrzymany przez żonę, więc pokręcił kilka kółek.

Pojeździł jeszcze trochę gubiąc kratki ze zderzaka, lecz szybko je zamontował. Niestety przyszedł czas na pakowanie i zlot dobiegał końca.

Zrobiliśmy sobie zdjęcie całej ekipy, pożegnaliśmy się i kolumną wyruszyliśmy w dół.

Na dole zrobiliśmy mały postój aby niektóry mogli pozdejmować łańcuchy. Po drodze rozjechaliśmy się, a my i Ekipa Zgorzelec czyli łącznie 6 samochodów urządziliśmy sobie jeszcze mały postój na stacji i ruszyliśmy w kierunku Wrocławia.

Na obwodnicy Wrocławia rozjechaliśmy się i tym kończę relację z VI Ogólnopolskiego Zlotu Audi Tech Team.

Wszystkim jeszcze raz dziękuję za dobrą zabawę a wszystkich miłośników i pasjonatów zapraszam na forum Audi Tech Team.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz