Auto Blog-Pomóc drogowa Nowości samochodowe Jaki Samochód Terenowy Do 20 Tys?

Jaki Samochód Terenowy Do 20 Tys?

0 Comments

Jaki Samochód Terenowy Do 20 Tys
TOP 10 | SUV do 25 tys. zł – każdego z nich kupisz w dobrej kondycji

  • Honda CR-V II
  • Suzuki Grand Vitara I
  • Toyota RAV4 II
  • Dacia Duster I
  • Jeep Cherokee KJ
  • Kia Sportage II
  • Subaru Forester II
  • Chevrolet Captiva

ё

Jakie auto terenowe do 20 tys?

Jak wygląda rynek aut terenowych? – Samochody terenowe można podzielić na kilka grup pojazdów z uwzględnieniem ceny. Do 15 tys. zł macie wybór pomiędzy autami nienadającymi się do jazdy na co dzień (np. Suzuki Samurai,, Daihatsu Feroza/Rocky, ). Za takie pieniądze kupicie egzemplarz, który może być już po pewnych modyfikacjach lub się do tego nadaje.

  1. Niskobudżetowe, niezbyt skomplikowane konstrukcje odwdzięczają się wysoką sprawnością w terenie, ale i niską wytrzymałością i awaryjnością.
  2. Za 20-30 tys.
  3. Zł kupicie samochód, którym można przyjemnie jeździć na co dzień, ale też może być już po modyfikacjach off-roadowych, które pozwolą wystartować w niewymagającej imprezie.

Są to też samochody, które mogą stanowić dobrą bazę i w tej kwocie da się je już w pewnym stopniu zmodyfikować. Dobrym przykładem są m.in. Jeepy Cherokee (XJ i KJ) i Grand Cherokee (ZJ i WJ), Mitsubishi Pajero,, a także koreańskie auta jak czy Hyundai Galloper.

  1. Z kwotą ponad 30 tys.
  2. Zł można robić podejście do dwóch klasycznych aut terenowych: Jeep Wrangler lub Nissan Patrol,
  3. W przypadku chodzi o pierwszą generację (YJ), którą można kupić za 20-25 tys.
  4. Zł i dość tanio przystosować do jazdy w terenie.
  5. Za 30 tys.
  6. Zł auto już odwdzięczy się dzielnością i sprawnością, a w budżecie do 40 tys.

zł można zrobić z tego samochodu dobrą terenówkę lub wystartować z projektem na bazie Wranglera II, czyli TJ. W przypadku Patrola, jeśli nie ma to być pojazd wyłącznie do jazdy w terenie, który dla przeciętnego Kowalskiego jest po prostu gratem na kołach, to minimum, jakie trzeba wydać na samochód-bazę, wynosi 20 tys.

zł. Drugie tyle trzeba włożyć w silnik (fabryczny nie nadaje się do off-roadu) – jego naprawę (prędzej czy później wybuchnie) lub wymianę na inny (nieoryginalny) i trochę na modyfikacje (opony, zawieszenie). Nissan Patrol jest o tyle wdzięcznym pojazdem, że wszelkie modyfikacje znosi bez trudu i już na seryjnym zawieszeniu można założyć duże koła z agresywnym bieżnikiem.

Można też szukać gdzieś pomiędzy i za 30 tys. zł kupić auto już mocno terenowe, ale przed awarią silnika lub za bardzo nieprzerobione, ale z naprawionym lub wymienionym silnikiem. Na szczycie samochodów terenowych są w zasadzie dwa modele: Toyota Land Cruiser i Mercedes Klasy G,

  1. Najtańsze są Prado (90), które bez modyfikacji nie zajadą daleko w teren, ale za 20-25 tys.
  2. Zł można je kupić jako bazę.
  3. Doprowadzenie do dobrego stanu i zmodyfikowanie do jazdy po bezdrożach powinno się zmieścić w budżecie 40 tys. zł.
  4. To samo dotyczy starszych, małych land cruiserów serii 70.30 tys.
  5. Zł to minimum, jakie trzeba wydać na Land Cruisera J12 lub tzw.

setkę do dalszych modyfikacji. Tu oczywiście nie obejdzie się bez wydania ok.10 tys. zł. Choć i tyle może nie wystarczyć. jest najdroższym autem terenowym, ale też – zdaniem wielu – najwytrzymalszym. Minimum 30-40 tys. zł zapłacicie za modele wojskowe lub użytkowe, natomiast cywilne W463 zaczynają się od ok.80 tys.

Jaki SUV 4×4 do 20 tys?

Na następnej stronie: Mitsubishi Outlander, Nissan X-Trail, Subaru Forester, Suzuki Grand Vitara, Suzuki SX4, Toyota RAV4 –

Jakie tanie auto terenowe?

Samochód terenowy do 15 tys. zł – poradnik i przegląd rynku 2020 r. Z samochodami terenowymi jest trochę jak z motocyklami. Kiedy robi się ciepło, wiele osób zastanawia się nad zakupem czegoś do zabawy. Jedno i drugie to hobby, choć off-road jest zdecydowanie droższy. Aby być uczciwym od razu zaznaczę, że na dobre, rasowe auto do jazdy w terenie (bez poważnych modyfikacji) trzeba mieć ok.40-50 tys. zł. Przy odrobinie szczęścia, wyborze małego samochodu albo ograniczeniu modyfikacji powinno wystarczyć 30 tys. zł. Nie ma znaczenia czy kupicie auto w takiej cenie czy też za 15 tys. Spokojnie, za 15 tys. zł też da się coś kupić nie bankrutując po kilku miesiącach. Szczególnie warte podkreślenia są trzy samochody. Mowa o oraz, Tu wybór aut jest spory i te modele bez problemu można polecić osobom, które nie chcą wydawać więcej. Najbardziej sensowne terenowe auto do 15 tys.

  • Zł. Niestety mało wszechstronne i niewygodne.
  • Suzuki Jimny może być nawet w niezłym stanie i bez wyraźnych śladów używania w terenie.
  • Z kolei Samurai w tej cenie będzie już po pewnych modyfikacjach.
  • Ładę również za 15 tys.
  • Zł kupimy w przyzwoitym stanie, np.
  • Sprowadzoną z rynku niemieckiego, gdzie cieszy się sporym powodzeniem.

Skąd tak niskie, w stosunku do innych terenówek, ceny? Suzuki Jimny jest samochodem stosunkowo nowoczesnym, ale bardzo małym i niepraktycznym. Również niewygodnym w codziennym użytkowaniu, zwłaszcza po terenowych modyfikacjach. W gruncie rzeczy, poza jazdą off-road, nadaje się wyłącznie do eksploatacji miejskiej i na krótkich odcinkach.

  1. Z kolei w terenie wymaga mocnych nerwów i cierpliwości.
  2. Szybsza jazda kończy się obiciem całego ciała, zwłaszcza głowy.
  3. Suzuki Samurai jest jeszcze gorszy,
  4. Twardszy i mniej wygodny.
  5. Za to trwalszy, przynajmniej co do zasady.
  6. Z racji wieku może się jednak częściej psuć, a przede wszystkim bardziej korodować niż Jimny.

Łada Niva to jeden z najdłużej produkowanych, bez większych zmian, samochodów na świecie. Im młodszy, tym lepiej dopracowany. Kupując ten model, warto skupić się na roczniku. Łada Niva to przede wszystkim łada, więc ceny nie mogą być wysokie. Jest to samochód ponadprzeciętnie awaryjny, Wszystkie te trzy modele łączy jeszcze jedna cecha poza tym, że są mało praktyczne. Są też słabe, a silniki benzynowe paliwożerne. Oznacza to, że niektóre przeszkody są trudne do pokonania wyłącznie ze względu na niską moc i tu nawet reduktor nie zawsze pomoże.

  • Jednak mają też pewne atuty.
  • Są małe i lekkie, więc w terenie potrafią “pokonać” ciężkie i mocne auta tam gdzie jest ciasno lub grząsko.
  • Ich największą zaletą jest oczywiście cena.
  • W przypadku każdego z tych samochodów wystarczy 20 tys.
  • Zł, by zacząć już z pewnymi modyfikacjami jeździć w terenie.
  • Natomiast 15 tys.

zł to kwota, której nie musicie przekraczać, jeśli auto ma być po prostu sprawne. Tyle słowem wstępu – sprawdźmy co jeszcze można kupić obecnie na rynku wtórnym za 15 tys. zł. Od razu zaznaczę, że ta kwota wystarczy jedynie na zakup, a naprawy i modyfikacje wymagają dodatkowych pieniędzy. Wymieniając auta alfabetycznie, należałoby zacząć od marki Chevrolet i tu od razu pojawia się niezwykle interesująca, choć w Polsce niedoceniona propozycja – model Blazer z końcówki lat 90. Można kupić takie auto nawet za mniej niż 15 tys. zł i bez większych nakładów używać jak SUV-a lub do hobbystycznej jazdy w niezbyt trudnym terenie.

Auto ma mocny silnik 4,3 litra, a całą konstrukcję cechuje wysoka niezawodność. Niedoceniony, ale to bardzo dobra propozycja. Chevrolet Blazer jest dobrym SUV-em, ale można z niego zrobić terenówkę. Jedna istotna rzecz – to nie jest do końca samochód terenowy, a przynajmniej nie w stanie fabrycznym. Nic nie stoi na przeszkodzie, by poddać go modyfikacjom mającym na celu zwiększenie prześwitu i zmianę kół na większe.

Wtedy stanie się terenówką z krwi i kości. Wspomniana we wstępie kwota 40 tys. zł wystarczy nie tylko na poprawienie stanu technicznego samochodu, ale także przygotowanie go do jazdy po bezdrożach. Blazer to świetna propozycja, ale fabrycznie nie do końca świetna terenówka. Taki samochód kosztuje kilka tys. zł. Z reguły mniej niż 10 tys. jeśli nie jest poważnie zmodyfikowany. Auto dość toporne, ale to dobra baza do dalszego rozwoju. Jeśli uda się znaleźć, to warto też pomyśleć o Daihatsu Rocky. Oba auta polecam, ale wyłącznie do zabawy w terenie.

Z pewnością wertując ogłoszenia z ograniczeniem ceny do 15 tys. zł traficie na Forda Explorera, Podobnie jak Chevrolet Blazer jest to spory, ciężki, ale mocny SUV, który wymaga pewnych modyfikacji nim zapuścicie się w trudny teren. Technicznie ma ku temu wszelkie atrybuty i odpowiedni silnik 4.0, ale w praktyce lepiej wybrać wspomnianego Blazera.

Dlatego Explorera nie polecam. Jedyne sensowne mitsubishi pajero, jakie można kupić za 15 tys. zł. Tyle tylko, że pod marką Hyundai., czyli koreańska interpretacja starego Mitsubishi Pajero to jedna z tych propozycji, która nie wymaga dużych nakładów na to, by jeździł po bezdrożach.

  • W stanie fabrycznym lub po niedużym tuningu kupicie auto w takiej cenie.
  • Do sprawnej jazdy w ternie wystarczy 3-drzwiowe nadwozie i odpowiednie ogumienie.
  • W wersji 5-drzwiowej, czyli dłuższej, może też służyć jako samochód na co dzień.
  • Zaletą auta jest prosta i wytrzymała konstrukcja. Polecam.
  • Drugiej generacji to auto japońskie, które w Europie było też sprzedawane jako Opel Monterey, a na rynkach wschodnich jako Honda Horizon.

Łącznie oferowano je pod 10 różnymi nazwami. Jeśli znajdziecie Isuzu Troopera czy Opla Montereya w dobrym stanie, to jest to dobry wybór. Nie jest to tak solidny wóz jak Toyota Land Cruiser czy Nissan Patrol, ale z powodzeniem dorównuje np. Pajero. Spory i ciężki, nowy sprzedawany raczej jako SUV, dziś może być tanią propozycją prostej terenówki.

You might be interested:  Jakie Warunki Trzeba Spełnić Aby Wziąć Samochód W Leasing?

Nie jest to jednak zakup bez ryzyka. Silniki miewają poważne problemy, a części zamienne nie leżą na półkach każdego sklepu. Sytuację ratuje podobieństwo techniczne do popularnego Opla Frontery. W pierwszej kolejności wymagający bardziej napraw niż modyfikacji. Do kupienia za 15 tys. zł i do włożenia w niego ok.10 tys.

– tak można go polecić. Nieśmiertelny Opel Frontera to wciąż dobra propozycja budżetowej terenówki. Skoro już w jakimś sensie trafiliśmy do Opla, to przy okazji przyjrzyjmy się modelowi, Nie jest to twarda terenówka, ale i tak lepsza niż spora część SUV-ów.

Jedną z największych zalet jest duży wybór aut i dostępność części zamiennych. Frontera wymaga trochę pracy, by zrobić z niej niezawodną terenówkę, ale warto. Warto poszukać młodszego egzemplarza w możliwie najlepszym stanie technicznym. Najdroższe kosztują ok.20 tys. zł, więc zakup za 15 tys. nie jest złym ruchem.

Na drobne naprawy czy modyfikacje wystarczy już nieduża kwota. Jeep to pierwsza – alfabetycznie – marka, która produkuje prawdziwe terenówki, dlatego z kwotą 15 tys. zł najlepiej sobie odpuścić poszukiwania. Jednak poświęćmy chwilę na zrozumienie dlaczego.

  1. Jeep Cherokee KJ to jedyny tani jeep, jakiego warto kupić.
  2. Wota 15 tys.
  3. Zł może być jednak niewystarczająca.
  4. Najtańsze są – nie bez powodu.
  5. Zwykle to dość zaniedbane i kłopotliwe samochody, stosunkowo drogie w naprawach i podatne na korozję.
  6. Wota 15 tys.
  7. Zł wystarczy tylko na zakup.
  8. W takiej cenie można też znaleźć – to lepsza moim zdaniem propozycja, ale też wymagająca nieco wkładu.

O ile KJ po zakupie nie powinien wymagać więcej niż 10 tys. zł dodatkowych kosztów, o tyle w Grand Cherokee WJ trzeba będzie włożyć więcej. Polecam warunkowo Jeepa Cherokee KJ do jazd w niezbyt trudnym terenie i z budżetem naciągniętym na minimum 20 tys.

  1. Zł. To samo dotyczy starszego i sprawniejszego na bezdrożach, choć zakup w takiej kwocie nie będzie łatwy.
  2. W przypadku tego auta pamiętajcie, by nie kupować diesla.
  3. Tylko pierwsza generacja Kii Sorento nadaje się do jazdy w terenie.
  4. Trzeba jednak pamiętać, że fabryczne auto jest SUV-em.
  5. To propozycja dla osób lubiących poeksperymentować, iść pod prąd.

Dobra, trwała i stosunkowo tania w naprawach mechanika pozwala stworzyć auto terenowe do pokonywania niezbyt wymagających odcinków. Sorento jako samochód terenowy można porównać np. z Oplem Fronterą. Modyfikacje są jednak trochę trudniejsze – trzeba pamiętać, że jest to koncepcyjnie SUV.

  1. Cieszy duży wybór samochodów do kwoty 15 tys.
  2. Zł i to wyglądających na takie, które nie widziały trudnego terenu.
  3. Najładniejsze kupicie za 25-30 tys.
  4. Zł, a mają po 10-12 lat.
  5. Land Rover Discovery I to jedyny tani land rover, jakiego warto kupić, ale świadomie.
  6. Jedynym land roverem jakiego można polecić do kwoty 15 tys.

zł jest Discovery I pod warunkiem, że w okolicy macie doświadczonego mechanika. Można za takie pieniądze kupić trochę zdezelowane auto w stanie bliżej nieokreślonym. To bardzo dobry sprzęt, ale na pewno będzie wymagał nakładów. Jeśli kupicie Discovery i potraktujecie off-road na poważnie, to wydatki szybko dojdą do wspomnianej na początku kwoty 40 tys.

zł. Zaskakująco niskie ceny osiągają trzeciej generacji (1999–2006), których nie należy mylić z innymi modelami: Pajero Sport czy Pajero Pinin. Auto kosztujące 10 lat temu bardzo dużo, dziś można kupić za mniej niż 15 tys. zł. Takie Mitsubishi Pajero za 15 tys. zł? Zdecydowane nie! To, że wygrywało Dakar o niczym nie świadczy.

Niestety to nie przypadek – samochody są drogie w naprawach, korodują, mają problemy z silnikami, a naprawa (a nawet tuning) ze względu na konstrukcję to spory problem. Za takie pieniądze ten model mogę tylko odradzać. Dlatego też za podobne pieniądze kupicie prostsze i trwalsze Pajero Sport, konstrukcyjnie oparte na pick-upie L200 oraz starsze Pajero produkowane do 1999 r.

Niestety z budżetem 15 tys. zł znajdziecie tylko auta wymagające nakładów by doprowadzić je do dobrego stanu. By stworzyć dobre, sprawnie jeżdżące w terenie auto trzeba będzie wydać dodatkowo ok.10-15 tys. zł. Taki Nissan Patrol jest poza zasięgiem budżetu 15 tys. zł. Przeglądając oferty sprzedaży terenowych nissanów, wybór wydaje się być ogromny.

Jest Navara, Terrano II i kultowy Patrol. Dwa pierwsze kupić się da, ale też trzeba mieć trochę dodatkowych pieniędzy na ich usprawnienie. Nie chodzi o tuning, lecz o bieżące naprawy, zwłaszcza silników, które są delikatne. Patrol to jedynie marzenie, jednak warto o nim wspomnieć, ponieważ model K260 pojawia się w takiej cenie i jest to oferta kusząca.

  • Trzeba mieć świadomość, że poniżej 20 tys.
  • Zł kupicie patrola jako bazę do zbudowania terenówki.
  • Jeśli auto ma być naprawdę dobre, minimalny budżet to 30 tys.
  • Zł przy założeniu, że pozostajecie z oryginalnym silnikiem 2.8 lub 3.0.
  • Do poważnej jazdy w terenie silnik trzeba będzie wymienić na mocniejszy i przede wszystkim bardziej niezawodny.

Prędzej niż później dojdziecie do kwot rzędu 40-50 tys. zł. SsangYong Rexton – dość egzotyczny, ale sensowny samochód terenowy za nieduże pieniądze. Opis można by zakończyć odesłaniem do opisu Kii Sorento, lecz ten samochód jest jeszcze bardziej egzotyczny.

  • O ile można go traktować jak SUV-a, który po założeniu terenowych opon nada się do wypadów w lekki teren, o tyle uprawianie poważniejszego off-roadu z tym samochodem jest czystą fanaberią.
  • Modyfikacje i ewentualne naprawy mogą być bardziej skomplikowane niż kosztowne.
  • Auto da się kupić do 15 tys.
  • Zł, ale raczej jako terenówkę okazjonalną.

W ten sposób można je polecić. Nie trzeba będzie dużo dokładać. Toyota Land Cruiser Prado (70) to jedyny model toyoty, jaki można kupić za mniej niż 20 tys. zł. Niestety sporo trzeba dołożyć, by był sprawną terenówką. Podobnie jak Mitsubishi, również Toyota wyprodukowała tyle aut terenowych, że wybór jest dość duży.

  1. Poza kultowym w różnych odmianach i nie mniej legendarnym Hiluxem, mamy jeszcze Toyotę 4-Runner, czyli SUV-a zbudowanego na bazie pick-upa.
  2. Jednak w przeciwieństwie do Hiluxa nie jest tak drogi, ale z kwotą 15 tys.
  3. Zł nawet i ten model jest poza zasięgiem.
  4. Na dobrego Hiluxa trzeba mieć ok.40 tys.
  5. Zł, ale tańszy jest Land Cruiser Prado.

Tylko i tu budżet to minimum 20 tys. zł. Zakup starej generacji Land Cruisera (seria 70) jest możliwy nawet za 10 tys. zł, ale naprawy szybko zweryfikują tę kwotę i prędzej czy później dodatkowe 20 tys. zł trzeba będzie wydać. Kupić terenówkę za 15 tys. zł się da i nie musi to być takie ekstremum jak małe suzuki czy rosyjska łada.

  1. Może to być także większe i wygodniejsze auto.
  2. Problemem jest nie zakup, ale naprawy i utrzymanie samochodu,
  3. Im więcej będziecie od niego wymagać, zwłaszcza w zakresie terenowych możliwości, tym więcej pochłonie pieniędzy.
  4. Bilans musi się zgadzać – co zaoszczędzicie na zakupie, to wydacie później.
  5. Powyższe zestawienie pokazuje, że przy niskim budżecie najlepiej od razu odrzucić myśli o legendarnych modelach i markach, a skupić się na tych rzadziej spotykanych na terenowych pojeżdżawkach.

Dobre propozycje to nie land rovery, jeepy i toyoty, lecz Chevrolet Blazer, Hyundai Galloper, Isuzu Trooper, Kia Sorento czy Opel Frontera, To samochody na miarę takiego budżetu. : Samochód terenowy do 15 tys. zł – poradnik i przegląd rynku 2020 r.

Jaka terenówka mało pali?

SUV-y, które palą najmniej. Wyniki prawdziwego testu drogowego Zbadali auta rodzime, europejskie, japońskie i koreańskie, w różnych wersjach. SUV-em najbardziej oszczędnym okazał się hybrydowy NX 300h. Kolejne trzy pozycje także należały do japońskich koncernów. W tabeli wyników podajemy dane przeliczone na litry na 100 km. Pierwszy wynik to spalanie średnie, drugi w mieście, a trzeci – podczas jazdy autostradowej:

Lexus NX 300 h – 8,11 | 10,23 | 6,92 Honda HR-V – 8,11 | 11,76 | 6,03 Subaru XV Crosstrek Hybrid – 8,4 | 11,2 | 6,72 Mazda CX-3 – 8,4 | 11,76 | 6,53 Mercedes GLA 250 – 9,05 | 12,38 | 6,72 Subaru XV Crosstrek – 9,05 | 12,38 | 6,92 Mini Coutryman S – 9,05 | 12,38 | 7,13 Subaru Forester 2.5 – 9,05 | 13,07 | 6,72 Hyundai Tucson (1.6 T) – 9,05 | 13,07 | 6,72 Mazda CX-5 (2.5) – 9,41 | 12,38 | 7,13 Chevrolet Trax () – 9,41 | 13,07 | 6,92 Toyota Highlander Hybrid – 9,41 | 13,07 | 7,35 Toyota RAV4 – 9,41 | 13,07 | 7,59 Lexus NX 200t – 9,8 | 13,84 | 7,13 Hyundai Tucson 2.0 – 9,05 | 13,07 | 6,72 Jeep Grand Cherokee (Diesel) – 9,8 | 13,84 | 7,35 Volkswagen Touareg TDI – 9,8 | 13,84 | 7,59 Nissan Rogue – 9,8 | 13,84 | 7,84 Jeep Renegade – 9,8 | 14,7 | 7,35 Hyundai Santa Fe – 10,23 | 14,7 | 7,84 Buick Encore – 10,23 | 14,7 | 7,35 Honda CR-V – 10,23 | 14,7 | 7,35 Fiat 500X – 10,23 | 14,7 | 7,59 BMW X3 28i – 10,23 | 14,7 | 7,84 Kia Sportage – 10,69 | 14,7 | 7,84 Ford Escape – 10,69 | 15,68 | 7,59 Jeep Cherokee – 10,69 | 15,68 | 7,59 Ford Escape V6 – 10,69 | 15,68 | 8,11 Jeep Compass – 10,69 | 15,68 | 8,11 Acura RDX – 10,69 | 16,8 | 7,59 Volkswagen Tiguan – 11,2 | 14,7 | 8,71 Kia Sportage (Turbo) – 11,2 | 15,68 | 8,11 Nissan Murano – 11,2 | 15,68 | 8,11 Jeep Patriot – 11,2 | 15,68 | 8,4 Lexus RX350 – 11,2 | 15,68 | 8,71 Honda Crosstour – 11,2 | 16,8 | 7,35 Acura MDX – 11,2 | 16,8 | 7,59 Ford Edge (2.0) – 11,2 | 16,8 | 7,59 Chevrolet Equinox – 11,2 | 16,8 | 7,84 Kia Sorento V6 – 11,2 | 16,8 | 7,84 Audi Q5 – 11 | 16,8 | 8,11 Jeep Cherokee V6 – 11,2 | 16,8 | 8,11 Mercedes GLK 350 – 11,2 | 16,8 | 8,11 BMW X5 35i – 11,2 | 16,8 | 8,4 Land Rover Discovery Sport – 11,2 | 16,8 | 8,4

You might be interested:  Jaki Samochód Z Silnikiem Benzynowym Wolnossącym?

Oceń jakość naszego artykułu: Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści. : SUV-y, które palą najmniej. Wyniki prawdziwego testu drogowego

Które samochody trzymają cenę?

Które samochody najmniej tracą na wartości? Prognoza na najbliższe lata 18 mar 21 15:37 Czy kupując nowy samochód bierzemy pod uwagę, ile straci on na wartości w przyszłości? Oto zestawienie modeli, które będą najlepiej wyceniane po pięciu latach użytkowania i średnim rocznym przebiegu 15 tys. km. Wśród nich szczególnie wyróżnia się jedna grupa samochodów. Toyota

Według najnowszych prognoz Info-Ekspert to popularne modele SUV będą najwyżej wyceniane w niedalekiej przyszłości Wśród samochodów najmniej tracących na wartości dominują pojazdy bardziej masowych, popularnych marek W TOP20 sklasyfikowano zaledwie jeden model z segmentu premium

Jak wybrać nowe auto, które po kilku latach będzie wciąż dość wysoko wyceniane? Specjaliści Info-Ekspert uznali, że jak już kupować nowy samochód, to przede wszystkim SUV-a. Aż 13 takich pojazdów znalazło się w finałowej czołówce samochodów najmniej tracących na wartości, m.in.

Hyundai Tucson, Dacia Duster, Volkswagen Tiguan czy Toyota RAV4 oraz Kia Sportage. Wśród pojazdów rekomendowanych przez ekspertów dominują jednak nie tylko SUV-y, ale także bardziej popularne marki. W czołowej dwudziestce znalazło się jednak także miejsce dla jednej firmy utożsamianej z segmentem premium.

Na 14 miejscu uplasowało się Volvo z chętnie kupowanym modelem XC60. Zestawienie przygotowane przez Info-Ekspert to oczywiście prognoza na najbliższe pięć lat. Otwartą kwestią pozostaje, czy obecne wyliczenia znajdą odzwierciedlenie w cenach przyszłych samochodów używanych (zastrzeżono przy tym, że pod uwagę brano średnią wartość aut dostępnych w konfiguratorach).

Pamiętajmy bowiem, że nie wszystkie wersje silnikowe i wyposażenia cieszą się takim samym powodzeniem. Stąd utrata wartości tzw. „mniej chodliwych” odmian może być znacznie większa niż tych, które będą szczególnie pożądane przez kupujących (nie wspominając o możliwych wpadkach technicznych z którymi kierowcy zetkną się w trakcie kilkuletniej eksploatacji).

W galerii 20 samochodów najmniej tracących na wartości.1/20 20. Skoda Fabia – 52,0 proc. wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 2/20 19. Volkswagen Golf – 52,2 proc. wartości początkowej VW 3/20 18. Fiat 500 – 52,4 proc. wartości początkowej Krzysztof Słomski / Auto Świat 4/20 17. Suzuki Vitara – 52,5 proc. wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 5/20 16. Renault Clio – 52,6 proc. wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 6/20 15. Kia Sportage – 52,7 proc. wartości początkowej Krzysztof Słomski / Auto Świat 7/20 14. Volvo XC60 – 52,9 proc. wartości początkowej Piotr Szypulski / Auto Świat 8/20 13.

  1. Volkswagen T-Roc – 53,1 proc.
  2. Wartości początkowej Auto Bild 9/20 12.
  3. Skoda Octavia – 53,4 proc.
  4. Wartości początkowej Tomasz Okurowski / Auto Świat 10/20 11.
  5. Nissan Qashqai – 53,5 proc.
  6. Wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 11/20 10.
  7. Skoda Kamiq – 53,7 proc.
  8. Wartości początkowej Robert Rybicki / Auto Świat 12/20 9.

Toyota RAV4 – 53,8 proc. wartości początkowej Toyota 13/20 8. Toyota Corolla – 53,9 proc. wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 14/20 7. Mitsubishi ASX – 54,3 proc. wartości początkowej Maciej Brzeziński / Auto Świat 15/20 6. Toyota Yaris – 54,5 proc.

Wartości początkowej Toyota / Auto Świat 16/20 5. Volkswagen Tiguan – 54,7 proc. wartości początkowej Auto Bild 17/20 4. Dacia Duster – 55,2 proc. wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 18/20 3. Hyundai Tucson – 55,3 proc. wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 19/20 2. Suzuki Jimny – 56,4 proc.

wartości początkowej Igor Kohutnicki / Auto Świat 20/20 1. Toyota C-HR – 56,9 proc. wartości początkowej Adam Mikuła / Auto Świat : Które samochody najmniej tracą na wartości? Prognoza na najbliższe lata

Czy SUV jest drogi w utrzymaniu?

Nie jest tajemnicą, że ogromny SUV z wielkim silnikiem, generuje kolosalne koszty utrzymania. Wśród tego typu samochodów, są jednak i takie, które nie tylko drenują portfele właścicieli dużym spalaniem, lecz także kosztownymi awariami. To właśnie na nie musicie uważać.

Jaki samochód na wieś?

Nie tylko proste drogi, ale również szuter i wyboje – Warto, by takie auto miało napęd na cztery koła, bez którego trudno będzie się poruszać po górskich szlakach i leśnych dróżkach. Poza tym liczy się teżładowność, bo na wsi znacznie częściej trzeba polegać na aucie jako głównym środku transportu nie tylko ludzi, ale też materiałów budowlanych, śmieci czy drewna.

Dlatego wszystkie modele z małym bagażnikiem nie sprawdzą się raczej na wsi. Liczy się też niezawodność, bo w leśnej głuszy o wiele częściej niż w mieście, zdarzy się zakopanie się w błocie czy zderzenie z dzikim zwierzęciem. O ile po to, by nie zakopać się w kałuży, warto mieć samochód terenowy o dużych, podwyższonych oponach, to w kwestii bezpieczeństwa sprawdzają się również niezawodne Volvo.

Terenowe auta również dość dobrze znoszą zderzenia czy wypadnięcie z drogi. Marką znaną z niezawodności na całym świecie jest Toyota. Takim samochodem można jeździć przez wiele lat bez obaw o to, że się zniszczy. Kupując auto na wieś warto pamiętać, że prawdopodobnie mocno się ono zniszczy.

Jaki samochod do 20 tysiecy 2022?

Pamiętaj o ubezpieczeniu – Po sfinalizowaniu transakcji, jaką jest zakup samochodu do 20 tysięcy, jako nabywca stajesz się od tego momentu odpowiedzialny za jego ubezpieczenie. Jeśli udało się kupić samochód za relatywnie niewielką cenę, to dobra wiadomość jest taka, że także OC można kupić w korzystnej cenie.

Wystarczy poszukać dobrej oferty i zaoszczędzić na obowiązkowym ubezpieczeniu. Polisa OC jest obowiązkowa i za jej brak można zapłacić nawet kilka tysięcy złotych. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku dobrowolnych polis. To ty jako właściciel samochodu decydujesz, czy chcesz wykupić inne polisy komunikacyjne takie jak AC, NNW czy assistance,

W ten sposób ochronisz swój samochód przed finansowymi skutkami uszkodzenia, a siebie i pasażerów przed uszczerbkiem na zdrowiu. Warto też zadbać o pomoc techniczną gwarantowaną w polisie assistance. PODSUMOWANIE:

Na rynku wtórnym nieustającą popularnością cieszą się samochody do 20 tysięcy złotych. Za tę cenę można kupić auto, które łączy funkcjonalność i niezawodność z atrakcyjnym wyglądem. Do wyboru za tę kwotę można mieć zarówno niewielkie miejskie samochody, auta kompaktowe jak i limuzyny. Wśród niewielkich samochodów do jazdy po mieście warto kupić m.in.: Toyotę Yaris, Fiata Punto, Opla Corsę, Volkswagena Polo czy Skodę Fabię. Spośród aut kompaktowych samochód do 20 tysięcy wart polecenia to in.: Kia Cee’d, Hyunday i30, Honda Civic, Ford Focus, Opel Astra, Renault Megane czy Seat Leon. Jednym z najczęściej wybieranym przez młodych kierowców samochodem używanym klasy średniej do 20 tysięcy jest Audi A4. Po zakupie samochodu do 20 tysięcy trzeba zadbać o to, by pojazd miał aktualną polisę OC, można też wybrać dodatkowe polisy komunikacyjne takie jak AC, NNW czy assistance.

Jaki samochód na krótkie trasy?

Negatywne skutki eksploatacji samochodu na krótkich dystansach Dziś różnice konstrukcyjne w silnikach spalinowych wyraźnie dzielą je na kilka rodzajów i niestety nie wszystkie są uniwersalne. Diesle najlepiej spisują się na długich trasach, natomiast małe jednostki benzynowe lepiej sprawdzają się w mieście. Silnik spalinowy jest maszyną cieplną i pracuje dobrze tylko w określonym zakresie temperatur. Mowa tu oczywiście o temperaturze samego silnika, a nie otoczenia. Doskonale wiedzą o tym konstruktorzy, którzy robią wszystko by silniki spalinowe pracowały w odpowiedniej temperaturze możliwie najwcześniej od uruchomienia.

Po części downsizing się do tego przyczynia, ponieważ małe silniki o pojemności nie większej niż 1,5 l rozgrzewają się nieporównywalnie szybciej od np.2-litrowych, które dziś są już uznawane za duże silniki. Pracuje się nad pojedynczymi zespołami kolektora wydechowego, turbosprężarki i układu oczyszczania spalin skupionymi w jednym miejscu, możliwie blisko silnika.

niebawem staną się wyposażeniem obowiązkowym w nowoczesnych silnikach. Nie bez znaczenia są też rozdzielane na część chłodzącą silnik i część przeznaczoną dla układu doładowania. Cel jest więc jasny, ale silniki spalinowe i tak będą pracowały czasowo w nieodpowiednich temperaturach, dlatego dzisiejszy sposób eksploatacji skłania do produkcji samochodów elektrycznych i hybrydowych, które nie mają problemów z jazdą na krótkich dystansach.

Niedawno opublikowane na łamach Autokult.pl badania firmy Castrol dotyczące sposobu eksploatacji pokrywają się z badaniami producentów samochodów, którzy starają się dostosować swój produkt do klienta. Faktem jest, że coraz więcej osób używa samochodu w sytuacjach, w jakich 20-30 lat temu nikomu nie przyszłoby to do głowy.

Jeździmy na krótkich, a nawet bardzo krótkich dystansach już od kilometra do maksymalnie kilku kilometrów, Odwozimy dzieci do szkoły, jedziemy do pracy, wracamy z pracy, odbieramy dzieci ze szkoły, jedziemy na zakupy, odwiedzamy znajomych czy rodzinę mieszkającą w tym samym mieście.

Dziennie zdarza się przejechać nie więcej niż 20-30 km, a dystans ten jest dzielony na 3-5 podróży. Wykresy przedstawiające statystyczne korzystanie z samochodu Taki sposób eksploatacji odbija się na kondycji nie tylko naszej, ale i silnika w naszym samochodzie, ponieważ stale pracuje w stanie niedogrzania.

Co się dzieje w takim stanie? Najbardziej dotkliwym skutkiem jazdy autem z nierozgrzanym silnikiem jest rozrzedzenie i zanieczyszczenie oleju. Niespalone i nieodparowane ze względu na niską temperaturę pozostałości paliwa i powstające w procesie spalania skropliny osadzają się na ściankach cylindra i spływają do miski olejowej.

Paliwo wraz ze skroplinami powodują rozrzedzenie i zanieczyszczenie oleju silnikowego i częściową utratę jego właściwości smarujących, głównie zmniejszenie odporności filmu olejowego na zrywanie. Zwykle kojarzymy olej silnikowy ze smarowaniem samego silnika, tj. układu korbowo-tłokowego, ale trzeba pamiętać, że olej silnikowy smaruje i jest potrzebny do pracy innych elementów współpracujących, takich jak czy napinacze paska/łańcucha rozrządu, a także regulatorów luzów zaworowych.

Tak więc olej silnikowy o gorszych właściwościach wpływa na zużycie wszystkich części silnika, przez które przepływa. Szczególnie odczuwanym skutkiem jazdy na krótkich dystansach są częste problemy z układem rozrządu, szczególnie współczesnych silników turbodoładowanych. Z jednej strony przypadki awarii silników będących skutkiem awarii były na tyle liczne, że wyraźnie wskazywały na błąd konstrukcyjny, a z drugiej tzw. wyjątki od reguły sugerowały, że w określonych warunkach nie było z tym większych problemów. Jeden ze specjalistów od silników THP, które zadebiutowały w MINI, a później napędzały większość modeli Citroëna, Peugeot, a także BMW serii 1 nie ma wątpliwości co do przyczyn licznych awarii: Ludzie nie wymieniają i nie sprawdzają poziomu oleju.

Jak auto przyjeżdża na lawecie to w pierwszej kolejności sprawdzam olej w silniku. Zwykle są tylko jego pozostałości, a często wyraźnie widać, że olej jest przepracowany. Producent zaleca jego wymianę co 30 tys. km – to zabójstwo dla silnika. Dla wielu osób jeżdżących autami takimi jak MINI czy DS3 sprawdzanie jego poziomu nawet nie wchodzi w grę,

Podobnego zdania są mechanicy zajmujący się wadliwymi jednostkami z rodziny TSI. Ich zdaniem, częsta wymiana oleju daje wyższe prawdopodobieństwo uniknięcia kosztownej awarii, W obu przypadkach trudno winić użytkowników, choć mają oni duży wpływ na kondycję motoru.

Jeżeli jednak producent zaleca wymianę oleju co 30 tys. km i nie zakazuje jazdy na krótkich dystansach to powinien tak zaprojektować silnik, by ten nie wymagał dodatkowej opieki, o której klienci nie muszą wiedzieć. Inna sprawa to elementy napędu rozrządu, zwłaszcza łańcuchy, które mają tendencję do rozciągania się.

Przy zimnym silniku i oleju napinacze nie są w stanie odpowiednio napiąć łańcucha rozrządu, przez co jest on początkowo luźny. To wpływa na jego trwałość w późniejszym czasie. Z paskami zwykle nie ma takich problemów. Eksploatując samochód na krótkim dystansie należy się liczyć również z przyspieszonym zużyciem turbosprężarki, które jest wynikiem słabego smarowania. Przez pierwsze sekundy od rozruchu olej silnikowy dopiero dociera do wszystkich elementów i niektóre pracują przez krótką chwilę na sucho.

Jeżeli olej jest niewłaściwy, albo stary, szczególnie małe elementy są narażone na przyspieszone zużycie. Do nich należą m. in. łożyska turbosprężarki. Co więcej, turbosprężarka w dzisiejszych samochodach zaczyna efektywnie pracować już przy niskiej prędkości obrotowej silnika rzędu 1500 obr./min, a to oznacza, że nieobciążanie jej podczas pierwszych kilkuset metrów jazdy od uruchomienia silnika jest praktycznie niemożliwe.

Już podczas ruszania, po podniesieniu obrotów silnika, turbosprężarka rozpędza się do dużych prędkości obrotowych podczas gdy olej silnikowy nie zapewnia jeszcze odpowiednich parametrów chociażby ze względu na jego niską temperaturę. Zaleca się zatem w silnikach z turbodoładowaniem minimum kilkunasto- kilkudziesięciosekundowy postój z uruchomionym silnikiem przed rozpoczęciem jazdy. Filtr w pewnym momencie zostaje zapchany i potrzebna jest jego naprawa lub wymiana. Co gorsza, z problemem regeneracji DPF wiąże się również inny. Dotyczy on dodatkowych dawek paliwa wtryskiwanych do cylindrów w celu umożliwienia wykonania procesu regeneracji.

Wyłączenie silnika przed jego rozpoczęciem kończy się często tym, że niespalone paliwo trafia do oleju silnikowego, który tak jak w przypadkach opisywanych wcześniej zaczyna się rozrzedzać. O problemach związanych z filtrami DPF pisaliśmy obszerniej w poniższych artykułach: Jednak nie tylko filtr DPF zużywa się szybciej.

Jazda z zimnym silnikiem powoduje gromadzenie się wody w układzie wydechowym, a jeżeli ten nie osiągnie optymalnej temperatury i nie pozostanie w takim stanie przez dłuższy czas to woda nie wyparuje i będzie powodowała korozję układu wydechowego. Ponadto jazda na krótkich odcinkach z zimnym silnikiem powoduje dużą emisję sadzy, która powoduje zatkanie katalizatora.

Z kolei w układzie dolotowym duże osady nagaru pojawiają się w przepustnicy, zanieczyszczony jest zawór EGR, Nagar zwykle zostaje wypalony podczas jazdy z większym obciążeniem i w przynajmniej średnim zakresie obrotów przez kilka minut, co w mieście jest bardzo trudne do osiągnięcia. Silniki wyposażone w to już niemal norma, a dotyczy to nie tylko diesli.

Jednak właśnie koła dwumasowe w dieslach szczególnie cierpią podczas rozruchu i gaszenia silnika, a także podczas częstych zmian biegów. To właśnie podczas uruchamiania silnika Diesla drgania przenoszone i neutralizowane przez koło dwumasowe są największe,

  • To one mają największy wpływ na trwałość koła dwumasowego.
  • Jeżeli dodamy do tego działanie, nietrudno sobie wyobrazić jak ciężką i jednocześnie nieodczuwalną pracę wykonuje codziennie dwumasa.
  • O tym, że system Start-Stop pozytywnie wpływa na zużycie paliwa nie trzeba już szczególnie przekonywać, ale wciąż panuje opinia, że wpływa on negatywnie na trwałość silnika.
You might be interested:  Jaki Prąd Powinien Pobiera Samochód Na Postoju?

I jest to opinia słuszna, niezależnie od tego co konstruktorzy silników zrobią by ten efekt zminimalizować. Każdy rozruch silnika jest dużym obciążeniem dla układu korbowego, szczególnie wału korbowego i jego łożysk. Podczas rozruchu wał korbowy jest podnoszony przez napęd rozrządu, a jednocześnie występuje metaliczny kontakt pomiędzy czopem łożyska głównego i dolną panewką spowodowany statyczną masą wału korbowego oraz masą koła zamachowego.

Mówiąc wprost: w trakcie pierwszych obrotów wał korbowy i łożyska odbijają się od siebie prawie bez smarowania, Zanim pompa oleju dostarczy odpowiednią jego dawkę, w tych miejscach występuje tarcie półpłynne. Co prawda konstruktorzy części silnikowych już opracowali materiały z powłoką polimerową, które minimalizują skutki częstych rozruchów, ale mimo to nie zlikwidowano niekorzystnych zjawisk całkowicie.

Duże problemy podczas jazdy miejskiej i na krótkich dystansach mają współczesne automatyczne skrzynie dwusprzęgłowe. Problem ten nie jest jeszcze znany w klasycznych automatach o dużej liczbie przełożeń. Jednak dwusprzęgłówki bez przerwy żonglujące biegami mają znacznie mniejszą trwałość gdy dochodzi do częstych zmian prędkości jazdy.

Nieustanne hamowanie i przyspieszanie znacząco skracają trwałość sprzęgieł i mechatroniki sterującej skrzynią biegów. Zapytany o tę kwestię specjalista od automatycznych skrzyń biegów nie ma żadnych wątpliwości: Dwusprzęgłowe automaty nie nadają się do jazdy miejskiej. Sprzęgła często pracują w poślizgu (podczas tzw.

pełzania przyp. red.) i niemal bez przerwy zmieniają biegi. Pomijam to, że ludzie nie potrafią z nich korzystać. Proszę sobie wykonać jazdę próbną z 7-biegową skrzynią DSG, a potem wybrać auto z 5-biegowym manualem i porównać liczbę zmian biegów – będziecie w szoku jak duża jest różnica.

  • Ażda zmiana biegu wpływa minimalnie na zużycie skrzyni biegów i sprzęgieł.
  • Przy różnicy sięgającej kilkudziesięciu tysięcy zmian, to już jest dużo.
  • Jeżeli ktoś szuka dobrego automatu na miasto, powinien wybrać starego Jeepa z 4 biegami.
  • Prędkość niespełna 80 km/h i 7 bieg – dla diesla takie obroty są dużym obciążeniem Z doświadczenia wiemy też, że najnowsze skrzynie dwusprzęgłowe (głównie DSG i S-tronic) utrzymują ekstremalnie niskie obroty silnika co też powoduje potężne obciążenie układu korbowo-tłokowego.

Szczególnie widać to w najnowszych modelach z tymi dwusprzęgłówkami. Najważniejszym aspektem podczas takiej eksploatacji powinna być regularna i częsta wymiana oleju. O przebiegach międzyserwisowych proponowanych przez producenta najlepiej szybko zapomnieć,

Olej powinien być wymieniany przynajmniej raz w roku, co maksimum 15 tys. km – przy uwzględnieniu obu czynników. Przebieg ten należy skrócić jeżeli silnik jest wyposażony w turbosprężarkę, zwłaszcza silnik Diesla. Należy przy tym stosować oleje o parametrach zalecanych przez producenta, możliwie najwyższej jakości.

Warto też pamiętać o konieczności stosowania olejów niskopopiołowych do silników Diesla wyposażonych w filtr cząstek stałych. Sprawdź nie tylko poziom oleju, ale też co masz pod korkiem Podczas kontroli poziomu oleju należy zwrócić uwagę na to, co znajduje się pod korkiem, nawet jeżeli nie dolewamy oleju.

Jeżeli na korku oleju znajdziemy żółto-brązową maź, nie musi to świadczyć od razu o awarii uszczelki pod głowicą. Często dochodzi do takiej sytuacji gdy w oleju znajduje się skropliny. Pojawiają się też krople wody na miarce. Niepokojącym objawem jest też wyższy poziom oleju, co jest efektem dużych dawek paliwa, które się do niego dostały (w silnikach Diesla z DPF).

W każdym z wyżej wymienionych przypadków należy możliwie najszybciej wymienić olej silnikowy i, Regularnie należy zwracać uwagę na sposób nagrzewania się silnika, Jeżeli czas ten wyraźnie się wydłużył, a czynnikiem na to wpływającym nie jest niższa temperatura otoczenia, to należy skontrolować stan układu chłodzenia.

  • Sprawny termostat w tak eksploatowanym samochodzie jest jednym z jego najważniejszych elementów.
  • Ważnym elementem eksploatacji na krótkich dystansach powinny być okazjonalne przejażdżki na dłuższym dystansie z większym obciążeniem.
  • Pozwala to nie tylko w dieslu.
  • W silnikach benzynowych i dieslach taka przejażdżka spowoduje odparowanie skroplin z oleju silnikowego.

Oczyszcza się też układ dolotowy i wydechowy z nagarów i osadów. Takie jazdy najlepiej byłoby wykonywać przynajmniej raz w tygodniu, ale można przy chwili wolnego czasu raz na kilka dni zaplanować sobie po prostu dłuższą trasę do celu. Podczas jazdy w mieście najlepiej wyłączyć system start-stop, zwłaszcza jeżeli jeździmy w korku.

W silnikach benzynowych o małej pojemności nie jest ona tak szkodliwy jak w większych Dieslach. Bardzo ważny jest wybór właściwego silnika podczas zakupu samochodu. Osoby jeżdżące na krótkich dystansach nie powinny kupować Diesli, a jeżeli jeździmy tylko po mieście, tylko na krótkich dystansach i używamy auta kilka razy dziennie, to najlepszym wyborem będzie niewysilony, wolnossący silnik benzynowy, najlepiej z pośrednim wtryskiem paliwa.

Mamy oczywiście świadomość, że takich silników jest coraz mniej w ofertach dilerów. Ideał na miasto to samochód elektryczny Jeżeli kupujemy auto używane, gdzie cena diesla i benzyniaka jest niemal taka sama, oczywiście diesle są kuszącą propozycją. Jeżeli nie możecie się oprzeć “klekotowi” pod maską, to warto wybrać przynajmniej silnik nieduży i możliwie prosty.

Related Post